Danielle's POV
Obudził mnie głośny dźwięk telefonu. Była godzina koło 9:00, jednak czułam, że jest czas późniejszy. Uniosłam telefon z komody, odebrałam.
- Słucham? - niewyspana oraz sennie powiedziałam do słuchawki
- Masz kolejne zadanie - usłyszałam gruby głos mężczyzny, był to mój szef
- Jaką? - zapytałam zaciekawiona
- To nie rozmowa na telefon, musimy się spotkać - jego rozmowa stawała się coraz poważniejsza
- Gdzie mamy się spotkać?
- Tam gdzie zawsze, u mnie w klubie.
- Okey, na którą?
- 20:00. Przyjdź sama.
- Zgoda - odpowiedziałam smutnie, gdyż czułam, że będę musiała znowu zrobić coś, po czym będę żałowała. Jego klub był dyskoteką, dlatego musiałam jakoś się lepiej przygotować, ale miałam dużo czasu. Zjadłam moje jak zawsze skromne śniadanie, przebrałam się oraz upięłam sobie koka.
Nie miałam nigdy szczerej przyjaciółki, nie mogłam. Co to niby za przyjaciółka gdyby nigdy by nie mogła się dowiedzieć kim ja naprawdę jestem. Ona za bardzo by cierpiała, przez mój życiowy błąd. Czy mogę zrezygnować, czy mogę? Oczywiście, że nie. Będę wtedy ścigana, aż w końcu zabita tak jak moi byli wspólnicy. Zostałam jedyna z pracowników. Byłam jedyną kobietą. Nie mogę uwierzyć, że mężczyźni są bardziej litościwi niż ja. Mieli dość tego, więc zaryzykowali swoje życie, a ja nawet nie mam zamiaru spróbować. To nie, dlatego że chcę dalej mordować ludzi, że ja to lubię czy się boję. Mego szefa się nie boję, ale muszę mieć pieniądze dla siostry, która tylko ona w moim życiu była wobec mnie szczera. Ma malutkie dziecko i sama nie da je wychować. Nie da rady jednocześnie pracować i wychowywać dziecko. Ona pomagała mi w życiu, dlatego teraz ja chcę jej pomóc.
Wybiła godzina 19:00. Czas, w którym było trzeba się przygotowywać do spotkania z moim szefem. Ubrałam się w moje nowe ubrania, a włosy rozpuściłam. Umalowałam się oraz zamówiłam taksówkę. Przyjechała po 5 minutach, zanim tam dotarłam zostało mi 5 minut do zrobienia mi krzywdy za spóźnienie, jednak tego uniknęłam. Nagle ktoś mi zawiązał oczy. Widziałam przed sobą tylko ciemność. Podejrzewam, że zaprowadził mnie na prywatne pomieszczenie właściciela klubu. Nie pomyliłam się. Rozwiązał mi oczy ochronirz szefa, następnie usiadłam na czerwonej sofie. Podał mi drinka.
- Jakie zadanie? - zapytałam odważnie
- Musisz zabić...
- Co? Znowu? - przerwałam jego zdanie krzycząc
- Tak znowu, a na przyszłość, nigdy mi nie przerywaj.
- Twój cel do zdyskfalikowania to Chris Wshing. - dodał
- Za co? Co on zrobił? - zapytałam
- Nie twój interes, masz tylko go zabić! - zaczął podnosić na mnie głos
- Powinnam wiedzieć po co kogoś mam zabijać! - nie dawałam za wygraną
- Po prostu musisz go zabić. Dam ci 300.000 zł.
- 900.000 zł.
- Pogięło Cię?
- Ja pozbywam się czyjegoś życia, narażając swoje, to co mam dostać nędzny 1.000?
- Dobra 900.000 zł, ale masz go zabić jak najszybciej.
- Spokojnie. Nie uwasz mi? Zabije go w odpowiedniej chwili.
- Co w tym trudnego podchodzisz i zabijasz?
- Gdy stanę się dla niego ważniejsza niż teraz jestem, nie będą mnie podejrzewać. Mój plan jest taki poznać, rozkochać, zabić.
- Dobrze kombinujesz.
Kolejne opowiadanie o cudownej fabule ♥ Takie pomysły mnie bardzo kręcą. Czekam na pierwszy rozdział. Podoba mi się jak diabli.
OdpowiedzUsuńostatni-wdech.blogspot.com - odwiedź proszę
Pozdrawiam ♥
Prolog beznadziejny, fabuła do kitu, gramatyka zła, masz problem z odmianami i konstrukcją zdania. Dobrze się zastanów czy chcesz to kontynuować i publikować, bo pewnie będzie już tylko gorzej.
OdpowiedzUsuńNie musi moja praca koniecznie się każdemu podobać, a co do fabuły to każdy woli coś innego. Masz rację, mam trochę problemy z odmianami, a z konstrukcją zdania to również nie zaprzeczę. Czasami chcę coś wyrazić, ale wychodzi mi wogle coś innego, co miałam na myśli. Jednak pragnę dalej to kontynuować i publikować, ponieważ mam coraz lepsze pomysły i lubię pisać jakieś opowidania. Gorzej? Czy będzie gorzej? Jesteś jakimś jasnowidzem, że wiesz co będzie? Może opowiadanie wyjdzie lepsze niż myślisz. Cenię sobie krytykę, gdyż mi ona pomaga w ulepszeniu bloga, ale nie cierpię jeśli krytyka wychodzi od osoby animowanej. Wstydzisz się tego? Myślisz, że będziesz miała problemy przez to? Ja nie jestem taka, że będę się mścić, a jak mam krytykować to zrobię to już z zalogowanego konta. Ci też tak radzę!
UsuńInteresująca fabuła. Muszę przyznać, że czytam kilka blogów w podobnej tematyce i powiem Ci, że dobrze sobie radzisz.
OdpowiedzUsuńPozdro ;*