piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział I - "Dopiero się zaczyna..."

Danielle's POV

Obudził mnie blask promieni słonecznych, które dostawały się przez odsłonięte okno. Nie miałam sił ani ochoty wstawać, ale musiał nastąpić ten czas. Wzięłam zimny, krótki prysznic oraz ubrałam się w czarną bokserkę,  zielono spódnice, a do tego brązowe lity oraz pasek  i zieloną marynarkę. Poszłam ponownie do łazienki, rozczesałam moje ciemne długie włosy, delikatnie się umalowałam oraz włożyłam zieloną bransoletkę. Zeszłam na dół. Moje śniadanie przerwał sms od James'a.

,,Czas na twoje zlecenie"

Nie musiałam się domyślać o co chodzi, dokończyłam śniadanie. Wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Wsiadłam do mojego ciemno-szarego opla, zdjęłam marynarkę oraz odpaliłam silnik. Zajechałam do biura mojego szefa, aby namierzyć mój cel na laptopie z urządzeniem namierzającym. Ta dzisiejsza technologia, w czym ona nam nie pomoże?
- Mam, kawiarnia ,,Bitter feast" ! - krzyknęłam ze szczęścia sama do siebie. Wyłączyłam urządzenie oraz biegiem weszłam do windy.

Droga zajęła mi 10 minut. Nie wiedziałam, że on przesiaduje w mojej ulubionej kawiarni. Zamówiłam kawę rozpuszczalną, a następnie zajęłam stolik niedaleko Chrisa, abym mogła go obserwować. Jedynie co się dowiedziałam to, że czeka na kogoś. Co 1 minutę sprawdza zegarek, ktoś się spóźnia, był to odpowiedni moment, aby go zapoznać, ale niestety zadzwonił do mnie telefon. Była to moja siostra. Podniosłam słuchawkę.
- Cześć, jak tam? - radośnie ją przywitałam
- Cześć, przyjdź do mnie proszę! - usłyszałam przerażony głos siostry
- Ale co się dzieje? Dobra już będę! - odpowiedziałam i rozłączyłam się. Odłożyłam telefon na  stolik, a następnie odniosłam pustą filiżankę po kawie. Włożyłam na siebie marynarkę, którą przedtem zawiesiłam na wieszaku przy drzwiach wejściowych. Nie zwracając na nikogo wybiegłam z kawiarni pędząc do auta. Dojechałam do mieszkania siostry w 15 minut. Otworzyła mi moja ukochana, zapłakana siostra. Weszłam do środka.
- Co się stało, dlaczego płaczesz? Emily? - zapytałam zmartwiona
- Był u mnie John.  - odpowiedziała
- Co chciał?
- Pieniędzy, a jak nie to mnie zabije - wybuchnęła większym płaczem
- Co? Za co pieniądze? Spokojnie nie płacz nic ci się nie stanie  - wtedy zaczęłam się gotować, gdy tylko to usłyszałam
- Ile chce? - zapytałam
- 120.000 dolarów - odpowiedziała, ocierając łzy
- Nie mam teraz tyle, spokojnie, ja wiem co mam robić, o nic się nie martw - pocieszałam ją
- Nie otwieraj nikomu drzwi, ani nie odbieraj połączeń od nieznanych numerów - dodałam
- Dobrze.

- Szefie, mogłabym dostać te 120.000 dolarów szybciej za zabicie tego Wshing'a? - zapytałam
- Po co ci? - zapytał
- Sprawy rodzinne. - odpowiedział krótko, nie powinien wiedzieć po co. To mogłoby pogorszyć sytuacje.
- Myślisz, że cię nie znam? Weźmiesz pieniądze i go już nie zabijesz.
- Czemu tak uważasz? - zapytałam zaciekawiona, może i miał troszkę racji, ale nie tym razem
- Znamy się już w końcu 6 lat, nie jestem głupi!
- W takim razie chcę urlop na tydzień góra dwa.
- Jak zabijesz Chrisa, zgoda! - zgodził się
- Co? - zapytałam się otwierając buzie
- Jak go zabije? Mi on jest potrzebny teraz! Nie myśl sobie, że raz i go zabije! Będzie to trwało z miesiąc góra dwa! - zaczęłam krzyczeć, miałam gdzieś, że może mnie skrzywdzić. Moja siostra była w potrzebie, a tylko ja mogłam jej pomóc
- Mam lepszy pomysł. Ty mi powiesz czemu, a my się zajmiemy tym co masz do załatwienia, bo dobrze wiem, że nie bierzesz urlopu, jak nie masz nic do załatwienia - powiedział szczerą prawdę o mnie
- Zabij Johna Novit! - krzyknęłam
- Spoko, daj zdjęcie i będzie po problemie.
- Bierz - podałam jego zdjęcie
- A jaki powód?
- Nie twój interes!

Po powrocie do domu, chciałam zadzwonić do Emily, ale właśnie wtedy zorientowałam się, że nie mam telefonu. Pewnie zostawiłam go w kawiarni. Oby nikt go nie zabrał. Gdy już dotarłam na miejsce, mojego telefonu nie było. Był to tylko telefon, ale miałam na nim wszystko, gdyby ktoś przejrzał moje zdjęcia bądź wiadomości, wszystko by się wydało. Schowałam twarz w dłoniach. Nagle ktoś wziął mnie za ramię, odwróciłam się.
- Czy to przypadkiem nie twój telefon? - zapytał mężczyzna
- Tak, dzięki! - powiedziałam uradowana
- Jestem Chris - przedstawił się, wyciągając do mnie prawą dłoń
- Danielle - także powiedziałam mu swoje imię, a więc to on jest moim celem.



Pierwszy rozdział gotowy! Zacznie się rozkręcać. Mam do Was prośbę. Moglibyście wspomnieć o moim blogu swoim znajomym albo wspomnieć na swoim blogu? Będę bardzo wdzięczna. 

                                                                                                                 Pozdrawiam, Naty!

Czytasz = Komentujesz  

3 komentarze:

  1. Wpadłam na Twojego bloga przypadkiem i musze napisać, że jest niesamowity. masz wieli talent i niesamowicie piszesz.
    Czekam na następny rozdział i zapraszam do mnie.

    Rodzina Styles i Palvin od lat się kłócą. Nie mogą dopuścić, aby ich dzieci spotkały się. Kiedy wreszcie Harry i Charlotte przypadkiem się spotykają wszystko zaczyna się zmieniać. Kłótnie, strach, miłość. Czy ucieczka z tą drugą osobą to rozwiązanie? Co się stanie? Przeczytaj na: http://all-you-need4.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest niesamowity. Nie sądziłam, że ona będzie musiała zabić. I to jeszcze pewnie zaprzyjaźni się z tym Chrisem i potem się zakocha i tak dalej. To jest przewidywalne, a ja czekam na coś co mnie zaskoczy ♥
    ♠ ostatni-wdech.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaskakujesz. Ale Olcia ;* ma racje, że się zakochają itd.
    Proszę o podwójną dawkę zaskoczenia.
    oczy-zycia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń